Z bambusa i na boso, czyli szkoła w Indonezji

Jutro w Polsce zacznie się nowy rok szkolny. Kilka milionów dzieci weźmie swoje nowiutkie plecaki wypełnione nowiutkimi książkami, zeszytami, piórnikami z kolorowymi pisakami, kredkami, gumkami, strugaczkami, z kolorowym pojemnikiem z drugim śniadaniem (ozdobionym naklejkami z najnowszej kreskówki) i soczkiem z 7 witaminami. W rękach dzierzyć będą nowe komórki, a równieśnikom opowiadać będą o wakacjach spędzionych z rodzicami w Grecji, Chorwacji, na Majorce.

Jutro do szkoly pójdzie też kilkadziesiąt milionów indonezyjskich dzieci (tych które miały to szczęście mieszkać w wiosce, w której jest szkoła), dla których wakacje trwają tylko miesiąc (rok szkolny rozpoczyna się tutaj w połowie lipca, kończy w połowie czerwca), chodzących do szkoły od poniedziału do soboty. W skromnym plecaku (albo reklamówce) nie będzie wypasionych kredek, gumek i strugaczek, za to jedna książka i długopis. Większość uczniów będzie na bosaka. Usiądą w drewnianych ławkach wyglądem przypominających te, w których siedzieli nasi rodzice. W plecaku nie będzie drugiego śniadania i wielowitaminowego soczku. Ba, nie ma butelki wody, a tempereatura przekracza 30 stopni Celsjusza. W szkole nie ma też sklepiku ze słodyczami. A nawet gdyby był, to niewielu rodziców stać, aby dziecku kupić butelkowaną wodę. Wodę piję się z kranu. Narażając się na liczne choroby.

Do jednej z takich szkół na Bali dotarłam z zespołem Kopernika w kwietniu tego roku.

school1

Dystrybuowaliśmy filtry do wody Nazava, do szkół balijskich, dzięki czemu dzieci mogą w każdej chwili napić się czystej wody. Sama takiego filtra używałam w domu i polecałabym go nabyć w kopernikowym Tech Kiosku (Jl Pengosekan), każdemu kto na Bali zatrzyma się dłużej niż miesiąc.

in1

Trudno mi opisać jakie szczęście malowało się na twarzy dzieciaków, kiedy dowiedziały się, że odtąd będą mogły pić czystą wodę kiedy tylko przyjdzie im na to ochota. Jak uczyliśmy je jak używać filtra, jak go złożyć, rozłożyć. Jaki las rąk był w górze kiedy zapytaliśmy, które z nich chciałoby raz na miesiąc czyścić filtr.

filter2

filter

indschool1

Jednak dzieci, które mają to szczęście uczęszczać do szkoły, niekoniecznie dużo z niej wyniosą. Edukacja w Indonezji do najlepszych nie należy. Lepiej. W najnowszym rankingu Pearsona na 40 krajów na całym świecie Indonezja znalazła się na ostatnim miejscu, tuż za Brazylią i Meksykiem. (Polska jest w pierwszej dziesiątce).

W indonezyskiej szkole, jak w polskim przysłowiu – “dzieci i ryby głosu nie mają”. Nauczuciel to wielki autorytet. Tak wielki, że są tacy, którzy pobierają pensje, ale w szkole pojawiają się rzadko, albo wcale. Dwójka moich indonezyjskich przyjaciół uczestniczyła w rządowym programie i tuż po studiach przez rok uczyli w wiejskiej szkole na jednej z indonezyjskich wysp. Byli tam jedynymi nauczycielami, a dyrektora widzieli codziennie. Na wielkim zdjęciu w pokoju nauczycielskim.

Zaraz, zaraz. Skoro z edukacją tak źle to gdzie uczą sie dzieci emigrantów, których na Bali cała masa? A na przyklad tutaj. W Green School.

3

0

Jednej z najlepszych, najbardziej ekologicznej i zapewne jednej z najdroższych (rok kosztuje 7-14 tysięcy dolarów) szkół na świecie. Szkole całej z bambusa, z klasami bez ścian, okien i drzwi, położonej w dżungli, nad rzeką, nad którą rozpościera się bambusowy most, niedaleko Ubud. W szkole, w której dzieci 50 narodowości (z 6 kontynentów) oprócz standardowych przedmiotów uczą się m.in. sztuki, jogi, medytacji, indonezyjskiego, hodują świnki, uprawiają ryż i warzywa (które później same zjadają).

rice-paddies

Szkole, w której 80 procent energii pochodzi z odnawialnych źródeł (panele słoneczne), a z dwóch osobnych toalet na część płynną i stałą odzyskuje się kompost.

panele

Polecam się tam wybrać bedąc na Bali. Codziennie oprowadza po niej przesympatyczny Ben, który przywita Was łamaną polszczyzną mówiąc “Cześć”.

most

1

Jedno jest pewne – niezależnie od tego, do której szkoły pójdą jutro indonezyjskie dzieci – będą każdego dnia wdzięczne za to, że mogą się w niej uczyć.

Advertisements