boso w pracy

– Bali i praca to jak pustynia i morze – napisał Rzepa na moim wall’u kiedy próbowałam wytłumaczyć, że nie mam czasu gadać na fejsie bo pracuję. Faktycznie, nie jest to łatwe. Zwłaszcza kiedy za oknem z jednej strony właśnie odbywa się koszenie i wytrzepywanie ryżu (oczywiście wszystko ręcznie, ale uprawa ryżu w Indonezji to temat na osobny post), a z drugiej przez okna zaglądają małpy. A na nogach nie ma się butów (pewnie około 90% czasu na Bali spędza się na bosaka).

Na szczęście praca w Koperniku nie jest oddalona tematycznie od tego, co dzieje się za oknem. W wielkim skrócie – Kopernik pomaga ludziom w krajach trzeciego świata poprzez dostarczanie technologii ułatwiających im codzienne życie.

W Indonezji ponad 35% ludzi żyje bez dostępu do prądu, a oddalonym o kilka tysięcy kilometrów i kilkadziesiąt wysp na wschód Timorze Wschodnim (kiedyś część Indonezji, od 2002 r. niezależny kraj) jest to już niemal 80%. Jedynym (dotąd) rozwiązaniem były dla ludzi lampy naftowe, a nafta nie tylko jest kosztowna (czasem pochłania 1/3 budżetu domowego), ale przede wszystkim odpowiedzialna za problemy z oddychaniem, poparzenia, pożary domostw. Lampy solarne (z wbudowaną ładowarką na telefon), które stanowią teraz większość technologii dostarczanych przez Kopernika, pomagają im zaoszczędzić pieniądze, które wydawali dotąd na naftę (46% populacji w Indonezji żyje za mniej niż 2$ dziennie, w Timorze Wschodnim to ponad 72%) i ocalić ich życie i życie ich dzieci (bo to głównie one cierpią z powodu dymiącej nafty podczas odrabiania lekcji; niewiarygodne wydaje mi się teraz to, że w Polsce dzieci trzeba zmuszać, aby usiadły nad lekcjami!).

To zaledwie jedna, z 63 technologii, które dzięki Kopernikowi dotarły (w ciągu swojej zaledwie 4-letniej działalności!) do ponad 90 tys. ludzi z 12 krajów na świecie. Inne to: bardzo proste w obsłudze filtry do wody (które spotykam codziennie w warungach, których jadam i którego sama używam, czy Hubud, w którym czasem pracuję, no i oczywiście w naszym własnym homestay’u), piecyki opalane biomasą, okulary, które samemu można dopasować do wady wzroku, zestawy dla położnych, etc.

Jest jednak coś co wyróżnia Kopernika od innych tego typu organizacji na świecie. Po pierwsze – Kopernik nie stosuje rozdawnictwa. Technologie albo są sprzedawane (po cenach dostosowanych do lokalnych realiów), dzierżawione, a najczęściej zachęca się ludzi do tworzenia mikro-przedsiębiorstw, które zajmą się stworzeniem systemu dystrybucji w danym miejscu. W ten sposób często przedsiębiorcami zostają kobiety, dla których najczęściej jest to jedyne źródło dochodów. Po drugie – w tym wszystkim najważniejszy jest człowiek i jego potrzeby. Z każdym użytkownikiem technologi przeprowadzane są wywiady, dzięki którym producenci technologii mogą je potem dostosowywać do ich potrzeb. Dla producentów to idealne rozwiązanie bo niełatwo jest dotrzeć do miejsc, do których dociera Kopernik, nie mówiąc o już o zebraniu feedbacku od użytkowników – w ich lokalnym języku (sama Indonezja – 17 508 tys. wysp, 300 grup etnicznych, 250 języków, a z dialektami 583!).

A teraz odpowiedź na pytanie, które słyszę najczęściej kiedy opowiadam o Bali (chwilowo przebywając w Polsce) – ‘Jak to się w ogóle stało, że pracuję na Bali?’ Kopernika założyła Ewa Wojkowska, wychowana w Australii Polka i Toshi Nakamura, Japończyk, którzy po latach pracy w Organizacji Narodów Zjednoczonych doszli do wniosku, że choć technologie ułatwiające życie istnieją to jednak nie docierają do tych, którzy ich najbardziej ich potrzebują. Tak powstała organizacja nazwana na cześć polskiego naukowca, który w rewolucyjny sposób zmienił sposób myślenia o świecie, jak Kopernik zmienia sposób myślenia o dystrybucji prostych technologii. Wystąpili oni na scenie TEDxWarsaw w 2011 roku, a stąd link do mnie już bardzo krótki, bo jak pamiętacie, współorganizowałam TEDxKraków. Jaka z tego rada? Miejcie oczy i uszy szeroko otwarte bo nigdy nie wiadomo gdzie znajdziecie swojego przyszłego pracodawcę.