bilans

Sylwester 12/13. Na przekrór wszystkim i wszystkiemu siedzę w domu. Oglądam jakiś gówniany film. Nigdy nie mogłam pojąć na co tyle zachodu – strojów, makijaży, dań, przygotowań kiedy na drugi dzień mogę zrobić to samo. Za darmo. Kwadrans do dwunastej zmieniam zdanie. Bo w życiu to wychodzi mi najlepiej. Wsiadam do taksówki i kilkanaście minut później załapuję się na imprezę. Odliczanie już się zaczęło. Spośród kilkudziesięciu osób znam kilka. Jedna z lepszych imprez na jakich byłam kończy się długim spacerem nad ranem z delikatnie mówiąc nietrzeźwą koleżanką.

Mówią, że jak i z kim spędzasz sylwestra taki będzie następny rok. I taki właśnie był. Zaczął się fatalnie, a potem wszystko działo się jak w filmie. Decyzja o wyjeździe była oczywiście nieprzemyślana i spontaniczna. Nie wszystkim się spodobała. Moja Mama zawsze powtarza, że jestem jak dziecko, które na złość matce nie zakłada czapki i odmraża sobie uszy. Więc i tym razem na złość wszystkim i wszystkiemu zrobiłam na odwrót. I jak zwykle wylądowałam na cztery łapy.

Dosłownie. Kilka dni po tym jak samolot LionAir lądując na Bali ześlizgnął się do morza. Dobrze pamiętam wilgotne powietrze na twarzy, zapach kadzidełek i ulewny deszcz następnego ranka. Tak jakby to było wczoraj. A od tego czasu minęło już 9 miesięcy.

Setki nowych znajomych. Kilkunastu wspaniałych przyjaciół. Kilkadziesiąt imprez. Niezliczona ilość zjedzonych mango. Kilkaset kilometrów przejechanych na motorze. Jedna skręcona kostka. Jedno potłuczone oko. Jedna zabita żaba. Bilans zdecydowanie dodatni, choć kosztem żaby, na której się wczoraj poślizgnęłam. Ja upadłam na swoje cztery łapy, żabie jej cztery kończyny nie pomogły.

Trudno będzie przebić ten rok. Obiecałam sobie, że po najgorszym roku w moim życiu ten będzie najlepszy. I taki też był. Kolejny zaczynam w nowym domku z tarasem nad rzeką i nowym motorem, indnonezyjską wersją Vespy – Scoopy’m. Nie muszę się martwić jaki będzie ten rok. Wiem, że będzie dobry. Wiem, bo to zależy tylko ode mnie.

Życzę Wam nocy, które zamieniają się w poranki. Przyjaciół, którzy stają się rodziną i marzeń, które stają się rzeczywistością.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s