lekcja surfingu w wersji plus

lekcja typu normal (tak pewnie większość z was uczyła albo będzie uczyła się surfingu)

Od prób wstawania na desce na plaży, potem na płytkiej wodzie i pianie (załamanych falach) czas na prawdziwy surfing w miejscu, w którym fale się załamują (z dala od brzegu). Ale żeby tam dotrzeć trzeba się najpierw nauczyć pokonywać przybój. Dwie opcje. Turtle-roll dla longboard (długich desek, czyli dla początkujących): widzisz nadchodzącą falę, kładziesz się na desce (przodem do niej), trzymasz się jej z wyprostowanymi rękami i odwracasz się do góry nogami. Fala przechodzi nad tobą i deską. Duck-dive dla shortboard (krótkich desek, czyli dla zaawansowanych): dajesz nura w nadchodzącą falę i wypływasz zaraz za nią. Brzmi strasznie, ale jak już się opanuje te techniki to pokonanie fali nie stanowi problemu.

Jestem w dobrym miejscu. Obserwuję fale. Ta jest dobra! Kładę się na desce (przodem do brzegu:). Zbliża się. Mocno wiosłuję by dorównać jej prędkości. Raz, dwa, trzy. Przyspieszam na łamiącej się fali. Jestem tuż przed nią. Powoli podnoszę tułów tak jakbym robiła pompkę. Stawiam lewą nogę pierwszą z tyłu deski, prawą wysuwam do przodu (bo jestem ‘goofy’, jeśli masz na odwrót jesteś ‘regular’). Obracam się do jej podłużnej osi i powoli podnoszę się, cały czas uginając lekko nogi w kolanach. I naparzam razem z falą do brzegu.

Brzmi prosto. Ale surfing do łatwych sportów nie należy. Za pierwszym razem kiedy go spróbowałam na drugi dzień czułam mięśnie, o których nie miałam pojęcia, że istnieją.

a teraz lekcja w wersji plus (w Kucie z jednym z Kuta beach boys)

Surfing jest prosty, nie ma sensu uczyć się na brzegu i robić z siebie błazna. Płyniecie w miejsce gdzie fale się załamują. Jaką techniką? Połóż się na desce. Nie bój się fal, pomogę ci. Położę się na desce z Tobą (czytaj – na Tobie), tak będzie bezpieczniej. Wiosłujecie w poszukiwaniu dobrego miejsca. Ty na dole, on na górze. Nie, tu za dużo ludzi. Tam? Nie, tu też nie, fale za wysokie. Może tutaj? Nie, tu można tylko pływać. Pół godziny później znajdujecie idealne miejsce. Tu będzie dobrze. Obserwujecie fale dryfując na desce. Oczywiście dla bezpieczeństwa instruktor dalej leży na tobie. Ta? Nie. Za duża. To może ta? Za mała! Lepiej pogadajmy. – Masz męża? – Nie. – A chłopaka? – Też nie. – Co robisz wieczorem?… Ta fala jest dobra! Instruktor zeskakuje z deski. Zanim się zorientujesz fala przykrywa cię, robisz fikołka w wodzie. Ledwo łapiesz oddech jak się już spod niej wygramolisz. W oczach masz piach. Koniec lekcji na dziś. 7 dolarów. Surfować nie umiesz, ale plany na wieczór już masz.

Jak się nietrudno domyślić w tej wersji na drugi dzień nie masz problemów z mięśniami. Na pewno nie z z tymi, które pracują jak surfujesz.

IMAG0602zasłużone leniuchowanie na plaży

Advertisements

2 thoughts on “lekcja surfingu w wersji plus

  1. Fajny kostium 🙂 Czy to ten spod ręki brafitterki za 300 pln (900000 rupii indonezyjskich)? Kurcze, można by wiele biedaków za to wyżywić.
    Siedzimy sobie w trójkę na Siemaszki, pijemy wino i wspominamy Twoją osobę. Madey pyta czy wozisz pieniądze w taczkach?

    pozdro K8 SR8 – jest GR8
    Best
    A.M.K.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s