biały jest w modzie

Jednym z moich noworocznych postanowień było odbudowanie wiary w siebie. Jak? Nie miałam pojęcia. Rozwiązanie przyszło samo. Oczywiście na Bali.

Puste, zarośnięte trawą, o nierównej powierzchni boisko do piłki nożnej położone z dala od centrum Ubud. Nieco ponad tydzień temu to właśnie tam uczyłam się jazdy na skuterze. Gdyby nie znajomi z pracy, którzy uparcie powtarzali, że dam sobie radę pewnie nigdy bym nie spróbowała. Niepewnie okrążyłam boisko kilka razy. Skręcać nauczyłam się jeżdżąc wokół bramki. Za duży kask zsuwał mi się na czoło co kilka sekund przez co niewiele widziałam. 15 minut później sama wróciłam skuterem do pracy.

DSC09626

Trzypasmowa autostrada z Ubud do Kuty. Sobota wieczór. Niemiłosierne korki. Upał. Brak przepisów obowiązujący również na autostradzie już mnie nie dziwi. Pędzę na swoim skuterze wśród lokalesów. Nikt mi nie wierzy, kiedy opowiadam, że jeszcze tydzień temu nie umiałam na nim jeździć…

Kuta Beach. Upalne, leniwe, niedzielne południe. Piasek jest tak gorący, że nie sposób po nim przejść bez flipflopów. Fale tak wysokie, że nie można się kąpać w morzu. Za to idealne do surfingu! Nie waham się ani chwili kiedy znajomy Indonezyjczyk proponuje mi lekcje surfingu. Ostrzegam go wcześniej, że to nie będzie łatwe. Pierwsza lekcja wstawania na desce odbywa się na plaży, przed wejściem do wody. Trochę mi schodzi zanim zdecyduję się, która nogę na desce postawić pierwszą. Tak jak jest się prawo- lub leworęcznym, tak jest bowiem z nogami. (Swoją drogą po kilku godzinach surfowania dalej tego nie wiem. Wydaje mi się, że potrzebuję trzeciej nogi:). Kolejna lekcja już w morzu. – Ta jest dobra, łap tę falę – przekonuje Lincoln odpychając moją deskę. Raz, dwa, trzy. Stoję! Stoję na desce! Przez kolejne kilka godzin surfuję już sama obserwując kilku innych początkujących, którym przez cały dzień nie udało się stanąć na nogach nawet na kilka sekund.

DSC09900Kuta Beach i Kuta Beach boys. Tak wyglądają instruktorzy surfingu.

Odkąd wylądowałam na Bali setki razy słyszałam, że jestem piękna. Że mam piękną fryzurę. Że mam piękne ciało. Pewnie są białe kobiety, które przyjeżdżając na Bali tak poprawiają sobie poczucie własnej wartości. Ja do nich nie należę. Aby to usłyszeć wystarczy mieć białą skórę. Im bielszą tym lepiej. Biały kolor jest w modzie. Kupując kosmetyki dokładnie czytam etykiety bo niemal każdy żel, krem czy mydło zawierają substancję wybielającą skórę. Nie dziwi mnie już widok Indonezyjczyków na skuterach ubranych od stóp do głów po ręce w ponad 30-stopniowym upale. Nie nie jest im zimno – jak myślałam na początku. Po prostu chcą mieć jaśniejszą skórę. Bo biały jest też w cenie. Jaśniejszej kobiecie łatwiej znaleźć męża z wyższej klasy społecznej (na Bali funkcjonuje system klas społecznych zwanych warnami, który wynika z wyznawanego na tej wyspie hinduizmu, w którym przynależność do warny jest dziedziczona; indyjski system kastowy wywodzi się z tego samego systemu jednak znacznie się od niego różni, jest bardziej zhierarchizowany, podzielony na gorsze i lepsze kasty).

Sześć. Tyle postanowień noworocznych miałam w tym roku. Dziś mogę wszystkie odkreślić. Następnym razem będą ambitniejsze.

Advertisements

3 thoughts on “biały jest w modzie

  1. po prostu uważają, że z białą rasą wiąże się wyższość w byciu, etc., no wiem dlaczego, ale znajoma z Indii to samo mowiła…. po prostu u nich to jest taka rzadkość by być naturalnie białym (co jest zrozumiałe), że chyba tak to się przemianowało, na coś pół-boskiego wręcz.. .

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s